Dzisiaj wreszcie jest zakończenie szkolnego roku w Czechach. Ten ostatni tydzień wymyślania na siłę przez wychowawców zajęć był trochę męczący. System edukacji w Czechach bardzo przypomina ten polski- jest tak samo nieprzyjazny dziecku i nastawiony w dużej mierze na odtwórcze a nie kreatywne prace. Trzeba dużego wysiłku ze strony rodziców, żeby znajdywać luki w systemie (czytaj- nauczycieli myślących inaczej), aby dziecka nie zniechęcić do nauki już na początku. Jedyne, co jest inne, to skala ocen- najlepsza w czeskiej szkole jest 1, najgorsza 5. Babcia kiedyś życzyła Małgosi „samych piątek w szkole”, co wśród koleżanek wywołało wiele radości. Nasze dotychczasowe doświadczenia pokazują, że jak wszędzie, wszystko zależy od szczęścia, na jakich ludzi się trafi. Żłobek, czyli po czesku Jesle, był świetny. Tam się w zasadzie Małgosia nauczyła mówić po czesku, znalazła najlepszą koleżankę, a panie były miłe i lubiły dzieci. Chodziła tam z przyjemnością. Potem pierwszy rok w p...
Mariusz Szczygieł pisał o Czechach jak o raju. Ten blog to opis tego, co się stanie, gdy zamieszkasz w raju...