Dziś zaczynaja się druga runda wyborów prezydenckich w Czechach i po raz kolejny w swoim życiu cieszę się, że nie mam jednak czeskiego obywatelstwa. Wybór przed którym stoją Czesi nie jest zbyt wesoły, bo i klasa polityczna w całej Europie jakoś skarlała. Trafnie zauważył premier Nečas , że te wybory pogłębiły podziały w społeczeństwie. Szkoda, że tego typu sformułowania pojawiają się coraz częściej - właściwie we wszystkich kolejnych wyborach, czy to w Polsce, czy to w Czechach. Ciekawe jest przy tym, że Czesi zwyczajowo nie są uznawani za jakiś ksenofobów, a tymczasem w obecnej kampanii bardzo często pojawiał się wątek narodowy - że oto jeden z kandydatów nie jest "prawdziwym Czechem", bo większość życia spędził w Austrii. Cóż, kiedy robi się biedniej rozum zaczyna spać, a kiedy rozum śpi to już my w Polsce doskonale wiemy, co się rodzi. Ktoś mógłby naiwnie pomyśleć, że Zeman walczy z Kalouskiem o urząd prezydenta. Nic bardziej mylnego. Kontrkandydatem je...
Mariusz Szczygieł pisał o Czechach jak o raju. Ten blog to opis tego, co się stanie, gdy zamieszkasz w raju...