Nigdy nie uważałem wiersza "Koniec i początek" za dobry na tle całości dorobku Szymborskiej. Jego prostota i jednoznaczność sprawiały na mnie wrażenie, że idzie raczej o pacyfistyczną propagandę niż o poezję: Ktoś z miotłą w rękach wspomina jeszcze jak było. Ktoś słucha przytakując nie urwaną głową Ale już w ich pobliżu zaczną kręcić się tacy, których to będzie nudzić. Ktoś czasem jeszcze Wykopie spod krzaka przeżarte rdzą argumenty i poprzenosi je na stos odpadków. Ci, co wiedzieli o co tutaj szło, muszą ustąpić miejsca tym, co wiedzą mało. I mniej niż mało. I wreszcie tyle co nic. W trawie, która porosła przyczyny i skutki, musi ktoś sobie leżeć z kłosem w zębach i gapić się na chmury. Bywają jednak dni, kiedy bardziej niż poezji ludzie potrzebują propagandy. I w moim odczuciu przedwczoraj właśnie był taki dzień, a to ze względu na dwa symbole. Szymborska symbolom nie dowierzała - starała się za ich dwuznacznością odkrywać naturalność i normalnoś...
Mariusz Szczygieł pisał o Czechach jak o raju. Ten blog to opis tego, co się stanie, gdy zamieszkasz w raju...