W Nowy Rok jakoś tak zawsze myśli się o przyszłości. Robimy jakieś postanowienia noworoczne, które zawsze wynikają z tego, że nie jesteśmy z siebie zadowoleni i wierzymy, że przyszłość będzie lepsza i my w przyszłości będziemy lepsi. Chcemy wierzyć, że to, co światu daliśmy do tej pory to nie wszystko na co nas stać; że jeszcze nawet się nie rozkręciliśmy z naszym życiem i naszymi możliwościami. W tym sensie prawdą okazuje się, że nie ma sensu mówić o przeszłości, bo lepiej skupić się na budowaniu czegoś nowego.
Czasem jednak to, co jest budowane na fundamentach przeszłości wydaje się być absurdalne. Przyszłość oderwana od przeszłości wydaje się być co najmniej absurdalna - wydaje się być słoniem unoszącym się w powietrzu, czyli kłamstwem i naciąganiem:
Nie jest przypadkiem, że ci, którzy kiedyś chcieli budować świetlaną przyszłość musieli manipulować przeszłością. Wiedział o tym doskonale Orwell, kiedy pisał "Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość". Wiedział też o tym Stalin, kiedy w 1940 dokonywał aktu damnatio memoriae w stosunku do Jeżowa:
Wiedzą też o tym współcześni prawicowi hochsztaplerzy. Nie mają oni póki co takiej władzy jak Stalin, ale patrząc na Węgry czy Polskę w obu krajach starają się jak mogą o zawłaszczenie przeszłości. Węgrzy budują sobie swoje wielkie faszystowskie Węgry na antysemickich resentymentach, Polacy wmawiają sobie, że Żydów w Polsce mordowali tylko faszyści, którzy teraz zamieszkują Brukselę... Historia rzeczywiście staje się polem bitwy, jak o tym pisał Enzo Traverso.
Traverso jako włoski historyk doskonale wie, o czym pisze - Włosi bowiem są - by tak rzec - w awangardzie walki o przeszłość. Przypadkową ofiarą tej walki wydaje się być Jan Palach. Co ma wspólnego Jan Palach z faszyzmem? Na pierwszy rzut oka nic, a jednak...
Wszystko zaczęło się od reportażu (wersja krótka), w którym, za włoskim La Republicca poruszono problem Jana Palacha i włoskich neofaszystów. Okazuje się, że włoska skrajna prawica ma pod hasłem "Ziemia i wolność" zorganizować w styczniu koncert upamiętniający Jana Palacha. (Na marginesie - o Palachu pisaliśmy tutaj). Po praskiej wiośnie Włosi byli jednym z pierwszych społeczeństw, które upamiętniły Palacha - pieśń , w której Jan Palach przyrównany zostaje do Jana Husa nie jest już tak popularna jak kiedyś, ale wciąż pozostaje ważna w dorobku Francesco Gucciniego:
I teraz w roku 2019 neofaszystowskie środowiska próbują zawłaszczyć pamięć o Palachu i uwikłać ją w dzisiejsze spory ideologiczne. Ksenofobiczne hasła zostaną zastąpione hasłem "terra", a zamiast faszyzmu na sztandarach pojawi się hasło "liberta". Istna nowo-mowa.
Co najbardziej jednak przykre, owa nowo-mowa i neofaszystkowska muzyka wspierana jest oficjalnie przez władze Werony, które to miasto bardzo lubimy na tym blogu. Wygląda ono mniej więcej tak:
Najgorsze jednak jest, że owa nowo-mowa okazuje się skuteczna. Kreatury pokroju polskich czy węgierskich prawicowców uprawiają tak samo podłą manipulację i są skuteczne, bo ludzie nie chcą już o niczym pamiętać. Każde kłamstwo skrajnej prawicy osadza się na naszych społeczeństwach i niczym wapienny osad tworzy litą skałę, przez którą nie jest się w stanie przebić żaden promyczek oświecenia. W efekcie skrajna prawica będzie w stanie zawłaszczyć wszystko - polskie obchody 11 listopada, śmierć Jana Palacha i każdy inny symbol, który będzie poręczny i który będzie można wykorzystać w prawicowej propagandzie.
Kłopoty z pamięcią nie są jednak tylko domeną środowisk skrajnie prawicowych. W Polsce można było przed Bożym Narodzeniem podziwiać smutny spektakl związany z pamięcią. Po śmierci bp. Pieronka zaczęto tłumaczyć, jaką wielką stratę poniósł polski postępowy kościół. Było to możliwe tylko dzięki temu, że wcześniej środowiska Gazety Wyborczej były łaskawe zapomnieć o wszystkich absurdalnych poglądach bp. Pieronka. Na całe szczęście znalazł się Jacek Dehnel, który przypomniał na swoim profilu FB, jakie były rzeczywiste poglądy bp. Pieronka - kim on był w swej istocie. Został za to nazwany hieną cmentarną.
I kiedy tak o tym wszystkim sobie myślę, to dochodzę do wniosku, że jedyne, czego mogę życzyć naszym czytelnikom, to jak najwięcej pamięci - życzę Wam wszystkim pamięci jak u słonia:
Tak, by w pamięci pomieściły się wspomnienia o tych, o których pamięć nie powinna zaginąć jak np. Jan Palach i o tych, o których chcielibyśmy zapomnieć, ale nie możemy jak np. o ks. Jankowskim. Życzę pamięci jak u słonia, by móc kontrolować wszystkie żarty polskich i czeskich polityków - te, o bocianich gniazdach (A. Babisz), te o dziennikarzach (M. Zeman), te o elektrycznych samochodach (M. Morawiecki) i te o energooszczędnych żarówkach (A. Duda). Poeta pisał, że poeta pamięta, ale nie zrzucajcie wszystkiego na poetów - musicie mieć własną pamięć, by móc dokonywać własnych wyborów.
Bez pamięci bowiem nie będziemy żadnymi społeczeństwami, tylko owcami prowadzone na rzeź przez włoskich patriotów, których Polska już w kończącym się roku widziała:
A ci włoscy patrioci będą śpiewali o sądach i policji w sposób, który już gdzieś słyszeliśmy:
Czasem jednak to, co jest budowane na fundamentach przeszłości wydaje się być absurdalne. Przyszłość oderwana od przeszłości wydaje się być co najmniej absurdalna - wydaje się być słoniem unoszącym się w powietrzu, czyli kłamstwem i naciąganiem:
![]() |
fot: https://giphy.com |
Nie jest przypadkiem, że ci, którzy kiedyś chcieli budować świetlaną przyszłość musieli manipulować przeszłością. Wiedział o tym doskonale Orwell, kiedy pisał "Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość". Wiedział też o tym Stalin, kiedy w 1940 dokonywał aktu damnatio memoriae w stosunku do Jeżowa:
Wiedzą też o tym współcześni prawicowi hochsztaplerzy. Nie mają oni póki co takiej władzy jak Stalin, ale patrząc na Węgry czy Polskę w obu krajach starają się jak mogą o zawłaszczenie przeszłości. Węgrzy budują sobie swoje wielkie faszystowskie Węgry na antysemickich resentymentach, Polacy wmawiają sobie, że Żydów w Polsce mordowali tylko faszyści, którzy teraz zamieszkują Brukselę... Historia rzeczywiście staje się polem bitwy, jak o tym pisał Enzo Traverso.
Traverso jako włoski historyk doskonale wie, o czym pisze - Włosi bowiem są - by tak rzec - w awangardzie walki o przeszłość. Przypadkową ofiarą tej walki wydaje się być Jan Palach. Co ma wspólnego Jan Palach z faszyzmem? Na pierwszy rzut oka nic, a jednak...
Wszystko zaczęło się od reportażu (wersja krótka), w którym, za włoskim La Republicca poruszono problem Jana Palacha i włoskich neofaszystów. Okazuje się, że włoska skrajna prawica ma pod hasłem "Ziemia i wolność" zorganizować w styczniu koncert upamiętniający Jana Palacha. (Na marginesie - o Palachu pisaliśmy tutaj). Po praskiej wiośnie Włosi byli jednym z pierwszych społeczeństw, które upamiętniły Palacha - pieśń , w której Jan Palach przyrównany zostaje do Jana Husa nie jest już tak popularna jak kiedyś, ale wciąż pozostaje ważna w dorobku Francesco Gucciniego:
I teraz w roku 2019 neofaszystowskie środowiska próbują zawłaszczyć pamięć o Palachu i uwikłać ją w dzisiejsze spory ideologiczne. Ksenofobiczne hasła zostaną zastąpione hasłem "terra", a zamiast faszyzmu na sztandarach pojawi się hasło "liberta". Istna nowo-mowa.
Co najbardziej jednak przykre, owa nowo-mowa i neofaszystkowska muzyka wspierana jest oficjalnie przez władze Werony, które to miasto bardzo lubimy na tym blogu. Wygląda ono mniej więcej tak:
![]() |
foto:https://www.europeanbestdestinations.com/destinations/verona/ |
Najgorsze jednak jest, że owa nowo-mowa okazuje się skuteczna. Kreatury pokroju polskich czy węgierskich prawicowców uprawiają tak samo podłą manipulację i są skuteczne, bo ludzie nie chcą już o niczym pamiętać. Każde kłamstwo skrajnej prawicy osadza się na naszych społeczeństwach i niczym wapienny osad tworzy litą skałę, przez którą nie jest się w stanie przebić żaden promyczek oświecenia. W efekcie skrajna prawica będzie w stanie zawłaszczyć wszystko - polskie obchody 11 listopada, śmierć Jana Palacha i każdy inny symbol, który będzie poręczny i który będzie można wykorzystać w prawicowej propagandzie.
Kłopoty z pamięcią nie są jednak tylko domeną środowisk skrajnie prawicowych. W Polsce można było przed Bożym Narodzeniem podziwiać smutny spektakl związany z pamięcią. Po śmierci bp. Pieronka zaczęto tłumaczyć, jaką wielką stratę poniósł polski postępowy kościół. Było to możliwe tylko dzięki temu, że wcześniej środowiska Gazety Wyborczej były łaskawe zapomnieć o wszystkich absurdalnych poglądach bp. Pieronka. Na całe szczęście znalazł się Jacek Dehnel, który przypomniał na swoim profilu FB, jakie były rzeczywiste poglądy bp. Pieronka - kim on był w swej istocie. Został za to nazwany hieną cmentarną.
I kiedy tak o tym wszystkim sobie myślę, to dochodzę do wniosku, że jedyne, czego mogę życzyć naszym czytelnikom, to jak najwięcej pamięci - życzę Wam wszystkim pamięci jak u słonia:
Tak, by w pamięci pomieściły się wspomnienia o tych, o których pamięć nie powinna zaginąć jak np. Jan Palach i o tych, o których chcielibyśmy zapomnieć, ale nie możemy jak np. o ks. Jankowskim. Życzę pamięci jak u słonia, by móc kontrolować wszystkie żarty polskich i czeskich polityków - te, o bocianich gniazdach (A. Babisz), te o dziennikarzach (M. Zeman), te o elektrycznych samochodach (M. Morawiecki) i te o energooszczędnych żarówkach (A. Duda). Poeta pisał, że poeta pamięta, ale nie zrzucajcie wszystkiego na poetów - musicie mieć własną pamięć, by móc dokonywać własnych wyborów.
Bez pamięci bowiem nie będziemy żadnymi społeczeństwami, tylko owcami prowadzone na rzeź przez włoskich patriotów, których Polska już w kończącym się roku widziała:
![]() |
fot. Polityka |
A ci włoscy patrioci będą śpiewali o sądach i policji w sposób, który już gdzieś słyszeliśmy:
Komentarze
Prześlij komentarz