Przejdź do głównej zawartości

Jeden dzień w oparach absurdu

Zacznijmy od absurdu polskiego, bo ten zapewne większość czytelników zna dokładnie i nie ma sensu się bardziej o polskich absurdach rozpisywać. Oto Leszek Czarnecki - właściciel dwóch banków w nienajlepszej sytuacji finansowej - oskarża Komisję Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski o próbę wyłudzenia łapówki w wysokości 40 milionów złotych. Dowody są - jakże by inaczej w Polsce - na taśmach.

Absurd pierwszy w tej sytuacji - podobnie jak w wypadku afery Rywina również tutaj z ujawnieniem nagrań czekano ponad 6 miesięcy. Absurd drugi - w instytucjach państwowcych zajmujących się finansami stosuje się urządzenia antypodsłuchowe, z czym szef KNF się nie kryje i naciska na wizyty petentów bez prawników.

To już nie jest nawet słynny "ch..., dupa i kamieni kupa" ani inne państwo teoretyczne. To zwykły bantustan. Dla części Polaków informacje te mogą być smutne, spieszymy więc z czeskim pocieszeniem.

Tego samego dnia w Czechach także wybuchła bomba informacyjna. Nasi uważni czytelnicy pamiętają być może aferę Bocianiego Gniazda i premiera A. Babisza. Pisaliśmy o sprawie tu, w czasie gdy A. Babisz nie był jeszcze premierem.



Afera Bocianiego Gniazda była i wciąż jest absurdalna z kilku powodów:
  • Po pierwsze biznesmen, którego firmy obracają setkami milionów jeśli nie miliardami koron rocznie, połakomił się na mały kąsek dotacji europejskich w wysokości ok. 8 milionów złotych. To dużo zapewne dla wszystkich naszych czytelników, ale niewiele dla A. Babisza. 
  • Po drugie: A. Babisz brnie z jednego kłamstwa w drugie w tej sprawie. Mnie osobiście najbardziej póki co wzruszyło stwierdzenie, że A. Babisz  nie zna osoby będącej właścicielem Bocianiego gniazda, po czym bez zmrużenia okiem mówił o tym, że przekazał inwestycję swojemu synowi.
  • Po trzecie: kiedy prokuratura czeska starała się przesłuchać syna Anderja Babisza - Andreja Babisza młodszego - ten zniknął i policji nie udało się przez 3 lata odnaleźć. W międzyczasie sam Andrej Babisz młodszy wysyłał do prokuratury listy, w których stwierdzał, że go ktoś porwał na Ukrainę. 
  • Po czwarte: prokuratura tak przejęła się losem syna Andreja Babisza, że zamiast znaleźć go - gdziekolwiek by nie był, ograniczyła swoje działania do tego, że zapytała prawników ojca, co wiedzą o sprawie. Ci w odpowiedzi wysłali prokuraturze zdjęcie syna A. Babisza z matką w Bratysławie - A. Babisz młodszy trzymał w rękach gazetę z datą z tego samego dnia - zupełnie jak gdyby chodziło o tandetny amerykański kryminał.
  • Po piąte: odpowiedź prawników Andreja Babisza prokuratura potraktowała jako dowód na to, że Andrej Babisz młodszy jest niepoczytalny, do czego miała w sumie prawo, bowiem przez jakiś czas pozostawał on pod opieką psychiatryczną. Zupełnym zbiegiem okoliczności psychiatra zajmująca się tą sprawą kandydowała w niedawnych wyborach z list ANO: 



I właśnie dziś okazało się, że co nie udawało się prokuraturze przez trzy lata, wcale nie było tak trudne do osiągnięcia. Wystarczyło poszukać przez chwilę Andreja Babisza młodszego, by go znaleźć. Znaleziono go w Szwajcarii i zapytano o całą sprawę. Na co Andrej Babisz młodszy odpowiedział, że podtrzymuje swoją wersję historii, przy czym wyglądał raczej na osobę zdenerwowaną i niemal idealny materiał graficzny dla kolejnych memów:


Miał mianowicie zostać wbrew swej woli, a za wiedzą ojca, uprowadzony na Ukrainę. Podobno zaproponowano mu wybór pomiędzy zamknięciem w psychiatryku a wycieczką wakacyjną. Wybrał wakacje, ale nie wiedział, że spędzi je na rosyjskim już Krymie. Organizatorem wycieczki miał być mąż Dity Protopopowej, który diagnozował wcześniej Babisza młodszego jako psychiatra.

Czeski internet zareagował natychmiast z właściwym sobie wdziękiem przerabiając wyborcze plakaty partii ANO:
Państwem będę kierował tak samo jak rodziną. Zespół Babisza.

Pojawiły się oczywiście i inne komentarze odnoszące się do rodzicielskich talentów A. Babisza:
Jeśli nie posprzątasz pokoju, pojedziesz na Krym.
Poza humorystycznym aspektem całość opowieści nieodmiennie przypomina póki co tragedię. Według Marksa historia za pierwszym razem powtarza się jako tragedia. A gdzie tu powtórzenie? Wystarczy wrócić się w rodzinne strony Andreja Babisza, czyli na Słowację i cofnąć przy tym do roku 1995, kiedy to prawdopodobnie z rozkazu ówczesnego premiera V. Mecziara porwano Michała Kovacza młodszego - syna ówczesnego prezydenta Słowacji - Michała Kovacza. Sprawy nigdy nie objaśniono do końca: osoby mogące coś wiedzieć ginęły w wybuchach, których sprawcy byli szybko  ułaskawiani przez samego V. Mecziara. Trudno uwierzyć, by ze sprawą Andreja Babisza młodszego miało być inaczej, w czym właśnie tkwi tragedia, Czechy bowiem chciałby wierzyć, że są krajem cywilizowanym. Prawda jednak jest taka, że bliżej im do Polski i Słowacji niż do cywilizacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Elektronicky mordulec" czyli polsko-czeskie bzdury tłumaczeniowe.

Jakiś czas temu Leo Express reklamę połączeń do Polski oparł na tych dwóch frazach:   Maszyna szałęna (PL)  Rychlík Povałecz pęronówy (PL)  Výpravčí Dobrze, że dodał w nawiasie język, bo Polacy by nie wpadli na to, że pociąg pospieszny to po polsku maszyna szałęna a dyżurny ruchu to powałecz pęronówy. A nazywało się to:  Užitečné fráze, czyli mniej więcej przydatne frazy . Weszłam w dialog mailowy   z PR-owcem z LeoExpressu i p róbowałam go przekonać, że nie musi tworzyć nowych słówek, bo to, co jest, już nam dostarcza dużej radości, a jego kampania ma mniej więcej tyle wspólnego z prawdą, co stwierdzenie, że po czesku tytuł filmu "Terminator" to "Elektornický mordulec" a wiewórka to rzeczywiście  dřevní kocour"  a nie veverka, która wygląda tak: fot.: http://www.wallpapers13.com Po co wymyślać nowe znaczenia, jak można czerpać z tego, co jest naprawdę: akademik -   kolej biustonosz –   podprsenka karaluc...

Płać i płacz czyli o wymianie złotych na korony albo koron na złote

Polscy znajomi często nas pytają, czy pomożemy im w założeniu konta w czeskim banku. Pomóc w tym możemy, ale bez adresu pobytu w Czechach lub adresu firmowego (choćby wirtualnego) czeskie banki i tak nie wyrażają zgody na założenie konta. Tak samo zresztą jest w Polsce, czeskie firmy bez polskiego adresu też mają problem z otwarciem konta. Słyszałam, że w Paribas po przekopaniu się przez długą i żmudną papierologię można takie konto czeskiej firmie otworzyć (ale ja osobiście po przejściach z bankiem Paribas zdecydowanie odradzam jakiekolwiek kontakty z tą instytucją - Michał). zdj.własne Ja w Czechach mam jeden ulubiony bank i jest nim Fio Bank. Mają świetną bankowość internetową i możliwość przesyłania SMS-ów potwierdzających na polski numer telefonu, co naprawdę jest rzadkością. Nie cierpię natomiast KB. Ile ja się nawalczyłam z tym ich kluczem zabezpieczającym jak go wprowadzali! :) W końcu zmieniłam bank, bo u mnie to po prostu nie działało. Niestety jeden z moich kli...

Ku pokrzepieniu (polskich) serc - o czeskich autostradach

Jednym ze stereotypów dotyczących Polski, które są nad wyraz trwałe - w tym również w Czechach - jest przekonanie, że w Polsce nie ma porządnych dróg. Ci, którzy w Polsce nie bywają w ogóle, są przekonani, że po tym kraju nie da się jeździć. Ci, którzy czasem wysuną swój nos poza Czechy wiedzą, że polskie autostrady w porównaniu z czeskimi są i na dodatek jeszcze jest ich sporo. Nie należą do rzadkości wypowiedzi na czeskich formach takie jak ta: Před 14 dnama sem jel asi 100 km po polské dálnici (Krapkowice-Wroclaw a zpět) a ... srovnatelně kvalitní dálnici u nás prakticky nemáme (snad enem nový úsek D11 u HK). Absolutně rovné, hladké, perfektní asfalt, přehledné, rychlé.... stabilních tachometrových 130 (bo co pár metrů radar). provoz podstatně menší než na naší D1. Prostě (Przed 14. dniami jechałem około 100 km po polskich autostradach (Krapkowice - Wrocław i z powrtorem) i... autostrady takiej jakości u nas praktycznie nie mamy (może tylko nowy odcinej D11 koło Hradca). Gładkie j...

Skąd się biorą mali Polacy i dlaczego z Czech?

Patrząc na ogromne zainteresowanie wpisem Michała, w którym udowadnia , że zakazy wcale nie zmniejszają ilości aborcji, widać, że nie wszyscy Polacy cierpią na katolicką obsesję zajmowania się cudzymi plemnikami i komórkami jajowymi. Jest na szczęście wielu takich, którzy uważają, że decyzja dotycząca aborcji/urodzenia powinna należeć do przyszłych  rodziców, a nie moherowej babci lub księdza proboszcza (o ile nie jest ojcem). Ale jest też druga strona. Są osoby, które marzą o urodzeniu dziecka, ale nie mogą zajść w ciążę. Polskie państwo tak samo jest pomocne przy zapłodnieniu in vitro co przy usunięciu ciąży będącej wynikiem gwałtu na nastolatce. Innymi słowy, wszystko, co nie mieści się w pojęciu naturalnego poczęcia najlepiej w katolickiej rodzinie, powinno zniknąć z mainstreemu, bo przyzwoici ludzie o takich świństwach nie rozmawiają. Do 2016 roku można było w Polsce skorzystać z rządowego programu finansowania in vitro ,  obecnie nie jest to możliwe. Jak pisze Ewa ...

Czeski film

Znajoma zapytała mnie, czy to prawda, że w Polsce kiedy mówimy "czeski film" mamy na myśli "španělská vesnice" (hiszpańska wioska). Czyli sytuację, kiedy możemy rozłożyć ręce i z głupim wyrazem twarzy powiedzieć "what the fuck?" Wg profesora Bralczyka korzeni tego wyrażenia możemy szukać w latach 60-tych XX wieku: "Czeski film: Czyli: sytuacja, w której nie wiadomo, o co chodzi. W latach sześćdziesiątych minionego stulecia popularne było czeskie kino, które czasem w swojej awangardowości stawiało wysokie wymagania odbiorcom. Było to powodowane i cenzurą, i ambicjami, ale zrozumieć było trudno. Niektórzy przyjmowali to z pokorą, inni próbowali ratować wysokie mniemanie o własnej inteligencji myśleniem o dziwnej modzie." Do tego awangardowego stylu nawiązali w 2012 roku twórcy "Polskiego filmu" , miał to być undergroundowy film o aktorach, którzy chcą spełnić swoje marzenie i nakręcić samych siebie. Do tego przy współpracy Polakó...