Przejdź do głównej zawartości

From Russia with Love

Czasem ludzie na Ziemi zachowuję się zupełnie tak, jak gdyby mieszkali w innej galaktyce. Dotyczy to zarówno ludzi zwykłych jak polityków. Kiedy robią to ludzie zwykli, wygląda to tak:



Zacznijmy jednak od krótkiego rysu historycznego, co się dzieje, gdy ludzkość szaleje. Otóż... Rosja to taki duży kraj o imperialnych marzeniach, który jeszcze nie tak dawno temu pod innym brandem (ZSRR) trzymał za mordę pół Europy, wliczając w to Polskę, Czechy i Słowację, co wyglądało tak:


Trzymanie za mordę sprowadzało się do mordowania ludzi (we wczesnej fazie rozwoju), do ich więzienia (w fazie dojrzałej), i - co w kontekście niniejszego wpisu najważniejsze - do narzucania własnej polityki zagranicznej. Te historyczne przypomnienia dla młodszych czytelników, bo niestety w oparciu o własne doświadczenia z zakresu dydaktyki historii wiem, że dla młodych fakty te są tak samo egzotyczne i tak samo mało znaczące jak, nie przymierzając, bitwa pod Platejami.

Wracając zaś do dnia dzisiejszego...

...byli polscy ambasadorowie powołali do życia Konferencję Ambasadorów Rzeczpospolitej Polskiej. W dokumencie fundacyjnym można przeczytać, że "polityka dobrej zmiany i łamanie praworządności w Polsce współgrają z celami strategicznymi Rosji..." Trudno takim stwierdzeniom odmówić racji - przekonanie o bliskich związkach polskiego rządu z Rosją staje się w Polsce coraz powszechniejsze, czemu w świetle zdradzieckiej i dywersyjnej polityki min. Macierewicza trudno się dziwić.

W odpowiedzi na dokument byłych ambasadorów były (na szczęście) minister spraw zagraniczych Witold de San Escobar Waszczykowski w wypowiedzi dla GW zaczął wymieniać sukcesy dyplomatyczne Polski pod rządami PiSu i stwierdził m.in: "Zawsze powtarzaliśmy, że przyjaciół trzeba szukać jak najbliżej, więc musieliśmy zintegrować region" i przechodzi następnie do kwestii Grupy Wyszehradzkiej, "dziewiątki bukaresztańskiej", inicjatywy Trójmorza, a także współpracy na linii Polska-Rumunia-Turcja"

Pomysł szukania bliskich znajomych w Turcji na swój sposób wzrusza oczywiście, ale wydaje się zrozumiały. W końcu każdy mieszkaniec Żoliborza o autorytarnych zapędach folguje tym zachciankom po to, by wybudować mu pałac lepszy niż ten R. Erdogana:

fot.: http://www.news-insider.de/general/gallery/die-mega-bauwerke-der-staatschefs

Uznawanie za sukces inicjatywy Trójmorza budzi już trochę większe zdziwienie, o czym w kontekście czeskiego poglądu na owego pokracznego bękarta polskiej dyplomacji pisaliśmy wcześniej. Tak... tak... Czesi nie garną się ani do Trójmorza, ani do Grupy Wyszehradzkiej.

Pokutuje w Polsce wciąż - nie do końca bezpodstawne - w Polsce przekonanie, że Czesi garną się do Rosji. Historycznie rzecz ujmując rzeczywiście związki łączące Czechy z Rosją są bliższe i cieplejsze niż związki Rosji z Polską, bo też Czechy - historycznie rzecz biorąc - nie miały okazję bliżej poznać rosyjskiej administracji. Nad umocnieniem stereotypu czeskiego rusofila od lat też skutecznie pracuje prezydent Zeman. O jego wizycie w Rosji już pisaliśmy. Wspominaliśmy też o tym, jak Miloš Zeman został przedstawicielem handlowym czeskich producentów traktorów na tereny Rosji. Dzisiaj zaś wypadnie nam pocieszać Polaków - w tym byłych polskich ambasadorów, którzy wyrażają zaniepokojenie realizowaniem przez Polskę celów rosyjskiej dyplomacji. Może być gorzej niż w Polsce... by to zobaczyć, wystarczy popatrzeć do Czech.

Czechy odegrały epizodyczną rolę w aferze związanej z otruciem byłego rosyjskiego szpiega mieszkającego w Wielkiej Brytanii. W przeciwieństwie do Litwinienki, Siergiej Skripal nie został otruty przy użyciu polonu. W przeciwieństwie do Litwinienki Siergiej Skripal zamach przeżył. W przeciwieństwie do sprawy Litwinienki, zamach na Skripala nie ograniczył się tylko do samego Skripala - ofiarą stała się bowiem również jego córka. O zamach została oskarżona Rosja, która - jak sama przyznała - z zamachem nie miała nic wspólnego. Podobnie jak i z innymi zamachami na rosyjskich obywateli w Wielkiej Brytanii; podobnie jak z inwazją na wschodnią Ukrainę; podobnie jak z zestrzeleniem holenderskiego Boeinga 777 nad Ukrainą...

Negując własną odpowiedzialność, Rosja tym razem wskazała jednak winnych. To nie my, to mogli być Czesi. My niczego nie sugerujemy, ale przecież Czesi i ich wojska chemiczne są jednymi z najlepszych specjalistów od broni chemicznej w NATO, więc może to oni... My jako Rosja na pewno nie, my nie mamy broni chemicznej, ale Czesi - ci owszem - sami produkują noviczok, więc czemuż by użyty w Salisbury środek nie miał pochodzić właśnie z Czech.

Jak można się domyśleć ta linia rosyjskiej obrony w Czechach niespecjalnie się spodobała. Doszło do szybkiego dementi ze strony czeskiego rządu, który zgodnie z czeską konstytucją kieruje polityką zagraniczną. Czeska konstytucja jest w mniejszym niebezpieczeństwie niż ta polska, jednak to również gatunek zagrożony, stąd też pokazujemy jak wygląda, póki jeszcze żyje:


Cała afera zaczęła przypominać trochę filmy szpiegowskie. Zaczęło się od próby zabóstwa byłego szpiega, a potem napięcie stopniowo rosło. Ciężko w tym układzie o jakieś wiarygodne dane. Prawdą jest, że czeskie wojska chemiczne należą rzeczywiście do światowej czołówki - powstały już w 1919 roku i do dzisiaj doskonale działają. Ich znak w obecnym kształcie ma przedstawiać promienie alfa, beta i gamma wpisane w kształt pierścienia benzenu, co wygląda tak:


Szczególnie owocny okres rozwoju tych wojsk przypadł na lata '60 i '70, czyli moment, kiedy wojska te były częścią armii Układu Warszawskiego, z czego - należy założyć - Rosja doskonale zdaje sobie sprawę. Na użytek szkolenia, są dla wojsk tych mikrosyntetyzowane niektóre substancje toksyczne, jak na przykład substancje potocznie nazywane noviczok, z czego zapewne również Rosja zdaje sobie sprawę.

Jak już się rzekło, Czechy ustami Andrzeja premiera (w dymisji) Babiša zdementowały informację o czeskim pochodzeniu noviczoku i wszyscy myśleli, że sprawa jest zakończona. W końcu wytwarzanie na użytek laboratoryjny kilku miligramów noviczoku, który zgodnie z procedurami jest szybko niszczony, nie może zostać nazwane produkcją.

Tym większe było zdziwienie, kiedy pod koniec zeszłego tygodnia głos w sprawie zabrał urzędujący prezydent Czech - Miloš Zeman, który w dobrym towrzystwie wygląda tak:


Prezydent w Republice Czeskiej ma kompentencje jasno wyznaczone. Ma reprezentować Czechy poza granicami, ale nie ma prawa uprawiać polityki zagranicznej. Kiedy więc prezydent zwołał konferencję prasową, na której ogłosił, że Czechy produkowały wedle jego informacji noviczok, zapanowała konsternacja. Bo być może jest tak w czeskiej polityce najwyższego szczebla, że nikt poza samym Zemanem nie lubi Zemana, pozostaje on jednak prezydentem... nie można go oskarżać publicznie o działania na szkodę państwa.

Nie ma jednak wątpliwości, że tak właśnie zachował się Miloš Zeman i zaczyna się już o tym mówić otwarcie. Komentatorzy polityczni nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Niektórzy piszą wręcz o działaniach czeskiego prezydenta na rzecz Kremla. Trudno się im dziwić: już w kilka minut po zakończeniu konferencji prasowej czeskiego prezydenta donosiły o tym rosyjskie kanały informacyjne. Na słowa Zemana zaczął się też powoływać rosyjski MSZ, co prześledził Roman Máca.

Czescy politycy starają się robić dobrą minę do złej gry. Andrzej premier (w dymisji) Babiš stwierdził tylko, że chodzi o nieporozumienie wokół słów "produkcja" i "mikrosynteza". Sejmowa komisja spraw zagranicznych ustami jej przewodniczącego - Lubomíra Zaoralka - stwierdziła, że nie powinno się opinii publicznej wprowadzać w błąd, co brzmi jak elegancka wersja stwierdzenia "prezydent Zeman kłamie". Wiadomo, że stawką w tej grze jest wiarygodność całego kraju. Węgry takiej wiarygodności już nie mają, Polska tej wiarygodności już nie ma, Słowacja po zabójstwie Jána Kuciaka też jest na cenzurowanym. Zostają więc Czechy... tylko, kto na Zachodzie jeszcze może w ogóle wierzyć w Europę Środkową jako część zachodniej cywilizacji?

Na zakończenie jeszcze parę słów do naszych czytelników w Rosji, do przyjaciół Moskali, rzec by się chciało. Ze zdziwieniem spostrzegliśmy, że kiedy tylko niniejszy post zaczął powstawać,a jeszcze nie został opublikowany, liczba odsłon bloga z Rosji wzrosła z kilku do kilkuset w przeciągu jednego wieczoru:

Nie mamy żadnych problemów z Rosją. Wierzymy, że każdy kraj może prowadzić swoją własną politykę, w tym również zagraniczną. Wierzymy, że jeśli raz ktoś został szpiegiem, to pozostaje nim przez resztę życia, wliczając w to nieprzyjemne konsekwencje. Chcielibyśmy jednak przejrzystości, chcielibyśmy by stronnicy Rosji otwarcie się do tego przyznawali. Skoro propozycja współtworzenia rosyjskiego bloku ma być taka atrakcyjna, to może warto by było promować ją oficjalnie? Ewidentne jest, że część społeczeństw w Polsce, Czechach czy na Węgrzech chce restytucji bloku sowieckiego pod kierownictwem Moskwy. Bo dopóki ludzie pokroju M. Zemana będą się przebierać w błazeńskie szaty demokratów, dopóty Rosję trzeba będzie ze wszech sił zwalczać, wspólnie z jej propozycjami politycznymi. Przed podstępem bowiem trzeba się bronić wszelkimi możliwymi sposobami. Póki co jednak podstępni szubrawcy zwyciężają zarówno w Polsce jak i w Czechach. Stąd też na zakończenie słów parę w formie wiersza:

Teraz na świat wylewam ten kielich trucizny,
Żrąca jest i paląca mojej gorycz mowy,
Gorycz wyssana ze krwi i z łez mej ojczyzny,
Niech zrze i pali, nie was, lecz wasze okowy.

Kto z was podniesie skargę, dla mnie jego skarga
Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży
Do cierpliwie i długo noszonej obroży,
Że w końcu gotów kąsać rękę, co ją targa.

Pozostaje bowiem wierzyć, że kto noviczokiem wojuje, ten od noviczoku zginie...

Popularne posty z tego bloga

Kutná Hora - miasto niedaleko Pragi, które trzeba zobaczyć.

Latem Praga jest zatłoczona i trochę męcząca, choć zawsze cudowna. Jeśli potrzebujecie chwili wytchnienia, polecamy wycieczkę do pięknego i mniej zadeptanego miejsca.

Kutná Hora to wyprawa na cały dzień. Dla niezmotoryzowanych: z Pragi można dojechać pociągiem (np. o 10.05 rychlikiem Barbora, a wrócić Porta Coeli o 18.59), albo busem.
Miasto znane jest z kopalni srebra i mennicy królewskiej, a ślady dawnego bogactwa widać w zachowanych budynkach. Najpiękniejszy jest gotycki Kościół św. Barbary, patronki górników, którzy częściowo finansowali jego budowę, obok cystersów. Swoim kształtem przypomina cesarską koronę.



Drugi gotycki kościół -Wniebowzięcia Panny Marii i Jana Chrzciciela z XIII w. również warto zobaczyć. Znajduje się tam jedna z najstarszych gotyckich monstrancji w Europie.  Można wejść na samą górę, pod dach- widoki są tego warte.

Oba kościoły są na liście Unesco.

Będąc w Kutnej Horze nie można nie odwiedzić Kaplicy Czaszek ze szczątkami 50 tysięcy ofiar wojen husyckich i epi…

Wzajemność słowiańska w Międzymorzu czyli o wojnie czesko-słoweńskiej

O tym, że położenie geograficzne może być przedmiotem kompleksów nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W wypadku polskim najlepiej sprawę podsumował chyba nieoceniony Andrzej Mleczko zauważając w zwykłym sobie bezpretensjonalnym stylu, że dałoby się znaleźć spokojniejsze miejsce do życia niż nadwiślańskie niziny:

Czeski kompleks geograficzny związany jest nie tyle z geopolityką, ile raczej z marinistyką. Brak morza - brak choćby takiej namiastki jak węgierski Balaton jest czeską bolączką, która sama w sobie zasługuje na osobne opisanie - w przyszłości... Można ten kompleks zilustrować tak:

Ów brak morza Czesi nadrabiają z lubością w czasie wakacji, kiedy to połowa kraju wyrusza nad mniej lub bardziej odległe morza. Ostatnio z różnych powodów coraz popularniejszy u Czechów staje się Bałtyk, ale wciąż chyba zdecydowanie najpopularniejszą "destynacją" (nie mogę zrobić wpisu o wakacjach nie używając tego ukochanego przez reklamę słowa) wśród Czechów była Chorwacja. W letnich mies…

Owoc żywota katolickiego czyli poseł Marek Benda

Katolicyzm w Czechach to ze statystycznych powodów oksymoron, choć pamiętać wypada, że do katolicyzmu w tym stosunkowo zateizowanym kraju przyznaje się ponad 10% obywateli.

Oznacza to, że w czeskich realiach związanych z wiarą są wyjątki, jak na przykład pojawiający się ostatnio często w mediach ksiądz Czendlik, ale to tylko wyjątki, które potwierdzają regułę. Reguła zaś jest mniej więcej taka, jak opis Mariusza Szczygła w książce "Robimy sobie raj".

Ksiądz Czendlik jest wyjątkiem pozytywnym, co nie oznacza, że nie ma innych, o których trzeba koniecznie pisać, by raj nie zaraził się na dłużej katolicką chorobą.

Poseł Marek Benda nie jest najbardziej znaną postacią czeskiego życia politycznego, miał już jednak swoje 5 minut w mediach, kiedy wyszło na jaw, że oszukiwał przy pisaniu swojej pracy magisterskiej i doktorskiej. Obecny poseł uczynił sobie bowiem z siódmego przykazania spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością tym ciekawszą, że postanowił okraść sam siebie. Jego tzw. m…

"Obchod na korze"- genialny czechosłowacki film oglądany 50 lat później

Jak pisałam ostatnio, "Obchod na korze" to jeden z genialniejszych filmów jakie widziałam w życiu. Kiedy byłam w Pradze, zobaczyłam, że Czesi o filmie nie zapomnieli - ucieszyło mnie to bardzo, bo dzisiejsza sytuacja polityczno - społeczna wymaga oglądania takich filmów, żeby historia się przypadkiem nie powtórzyła.

Treści filmu i historycznych kulisów nie będę opowiadać, bo zostało to bardzo dobrze opisane tutaj.

Za to chcę zwrócić uwagę na myśl, jaka przyświecała Janowi Kadarowi, reżyserowi filmu przy decyzji, żeby z opowieści Grosmana "Past" (Pułapka) zrobić film:
"Podstawę całego zła tworzą zawsze nieszkodliwi, porządni, ale pasywni w stosunku do przemocy ludzie. Z czasem tacy ludzie może i przestaną być bierni, ale wtedy będzie już za późno. To obowiązuje wszędzie. Bez tych miłych ludzi będących nosicielami ideologii przemocy, przemocy by nie było. Tu nie pomoże wymawianie się na złych nazistów czy na kogokolwiek. I dlatego nie można twierdzić, że to już …

Czeska matura czyli o wychowaniu na na poziomie średnim.

Przy okazji matur w Czechach znowu wrze. Znowu trwają dyskusje we wszystkich mediach na temat reformy edukacji, która jest tak samo nieudolna jak polska. Po szkole podstawowej dzieci mają bardzo małe szanse zdać egzaminy do gimnazjum, bo nauczycielom i dyrekcji nie zależy na tym, żeby już po 5 klasie dzieci odchodziły na kolejny stopień kształcenia (pieniądze idą wraz z uczniem dalej). Dlatego bez pomocy rodziców mało kto jest w stanie się dostać do gimnazjum już po 5 klasie. Jeśli mu się to nie uda, zostaje na kolejne dwa lata w podstawówce a po 7 klasie może próbować znowu. I potem po 9 klasie jest ostatnia szansa. Tu już się większości udaje, bo nie ma możliwości kontynuowania nauki w szkole podstawowej.
Większość gimnazjów wyglada tak jak w Polsce - nauka pamięciowa, kreatywność nie jest mile widziana, bo się na maturze nie przydaje.
Obecna szkoła przygotowuje młodzież do wdrożenia w system i życie w "montowni Zachodu", jak Czesi myślą sami o sobie i propozycjach pracy,…