Przejdź do głównej zawartości

Burj Kalifa czyli o wyjściu na Łysą Górę

http://biurorekordow.pl/najwyzszy-budynek-swiata/
Po dojściu na Łysą Górę (1323 m n.p.m.) aplikacja Michała  oznajmiła, że pokonaliśmy 206 pięter, czyli wyszliśmy na najwyższą kondygnację najwyższego budynku na świecie. Mówiąc szczerze, ja wolę Beskidy.

Zaczynaliśmy w Malenovicach, koło hotelu Petr Bezruč (płatny parking - 40 kc) i to nie był najlepszy pomysł, bo potem trzeba
było się tam  wdrapać po samochód, po zejściu ze szlaku. Znacznie lepiej zostawić samochód przed panem parkingowym, przy drodze i podejść kawałek pod hotel, jak jeszcze zmęczenie nie daje się we znaki, bo szlak zielony zaczyna się za parkingiem hotelowym, w lesie.

Na początku szliśmy zielonym szlakiem aż do Hradovej-nad šalasem, a dalej niebieskim na samą górę. Pomijając pierwsze podejście, szlak jest bardzo przyjemny i mało obciążający fizycznie. Za to na trasie wiele śladów historii. Na początku historii najnowszej- na przykład interesujące są tabliczki, że na szlaku w ostatnim czasie rozmnożyły się ... świnie. A można je poznać po tym, że śmiecą. Rzeczywiście na szlaku jest wiele papierków i innych odpadków. Potem historii ponurej i przygnębiającej, choć też wzruszającej, jak Mohyla Ivančena, gdzie do dziś przychodzą skauci z całego świata, na pamiątkę zamordowanych czeskich junaków, którzy walczyli z okupantem niemieckim i za to zostali zamordowani . Jest też wiele śladów ludzi, których góra pokonała, więc mimo iż groźnie nie wygląda, to trzeba do niej podchodzić z szacunkiem i respektem.

W pewnym momencie do niebieskiego szlaku dochodzi żółty, na poziomie Malchor-rozc. Widać wtedy wejście na Łysą Górę, pełne balustrad, płotków i ludzi. Na szczęście jest alternatywa - kontynuować wejście szlakiem niebieskim, na którym praktycznie nikogo nie ma, bo wszyscy idą na ten żółty:

Na Łysej Górze ludzi i zwierząt tłum, więc szybka ewakuacja po wypiciu kofoli. I zejście najpierw czerwonym, a od Lukšinca żółtym szlakiem. Jeśli chcecie oszczędzać stawy, to nie schodźcie żółtym, bo jest bardzo stromy (do dziś mnie bolą mięśnie płaszczykowate).





Popularne posty z tego bloga

Aborcja model GOST 718-62 czyli słowo na niedzielę

Polska znowu żyje nieżyciem... Dyskusje o aborcji wracają w Polsce z uporem godnym lepszej sprawy. W tym względzie temat ten przypomina tajemniczą 5-kopiejkową monetę z książki braci Stugackich. Jeśli ktoś z czytelników ma mało czasu, to może przeskoczyć Strugackich, Tomasza z Akwinu, Norwida, Herberta i przejść na sam koniec, by przecztać pogrubione fragmenty w ostatnich akapitach.

Model pięciokopiejówki GOST 718-62 przypadkowo wpadł do kieszeni A. Priwałowa i chciał w niej zostać na zawsze. Testowanie nierozmiennej monety, która wracała po każdym wydaniu jej do kieszeni, zmusiło Priwałowa do tego, by kupić cztery numery przedwczorajszej “Prawdy", trzy numery miejscowej gazety “Rybak", dwa numery “Litieraturnoj Gaziety", osiem pudełek zapałek, sześć sztuk irysków oraz przecenioną szczoteczkę do czyszczenia prymusa.

Z aborcją w Polsce jest dokładnie tak samo - czy tego chcesz, czy nie chcesz, ta dyskusja wraca, bo niestety okazuje się, że Polacy jako społeczeństwo są zb…

Stało się, to co miało się stać

Kazik śpiewał kiedyś, że czasem są upadki i wzloty. Dziś w Czechach można oglądać ciekawy upadek (państwa) i wzlot (pewnego polityka). Stało się, stało się, to co miało się stać...

Zwycięstwo A. Babisza w czeskich wyborach było przewidywane. To nic, że w zeszłym tygodniu Słowacy wrócili do kwestii jego współpracy z StB czyli czechosłowacką służbą bezpieczeństwa. To nic, że A. Babisz ma postawione zarzuty kryminalne, które najprawdopodobniej by się potwierdziły, gdyby dochodzenie było prowadzone normalnie. To nic, że Babisz wykorzystywał swoje media w bezprecedensowy sposób. To nic, że A. Babisz wykorzystywał urzędy skarbowe do niszczenia swoich przeciwników biznesowych (prawdopodobnie).

Wszystko to nic... bo wyborcy doszli do wniosku, że to najlepszy kandydat w okolicy:

Młodzi poszli najprawodopodobniej głosować na Piratów, co mniej więcej odpowiadało by intelektualnemu regresowi jaki obserwuję wśród czeskich studentów. Starzy poczuli nutkę nostalgii i zagłosowali na eks-komunistów, c…

Będzie tak samo, albo lepiej - Miloš Zeman ponownie prezydentem Czech

Wyniki jeszcze się liczą, ale już wiadomo, że niekochany na tym blogu zbytnio Miloš Zeman został ponownie wybrany na prezydenta Republiki Czeskiej. Wygra najpradopodobniej stosunkiem głosów 51,5:48,5.

Część komentatorów wyraża rozczarowanie; padają stwierdzenia, że nic się nie zmieni i Czechy dalej będą gdzieś na peryferiach Europy. Z tym trudno się nie zgodzić - peryferia postanowiły potwierdzić swą peryferyjność: na Zemana głosowały przede wszystkiem małe miasta i wieś, tłumacząc sobie, że nie będzie dłużej rządzić przysłowiowa "praska kawiarnia". Rzeczywiście Wersalu tu nie będzie... jak pisał swego czasu J. Kroutvor: "Delikatne, wykwintne skórki brazylijskich węży sa jakby stworzone dla wymuskanych nóżek elegantek z Paryza czy Londynu, lecz nie pasuja do płaskich stóp Europy Środkowej".

W krainie peryferii i płaskostopia można bowiem bezwstydnie kłamać (jak M. Zeman w kampanii wyborczej), można obrażać swego oponenta (jak M. Zeman w kampanii wyborczej), można o…