Przejdź do głównej zawartości

Weekend z Krav Maga Global czyli co mnie w tym tak bawi.

Tak naprawdę to zawsze chciałam chodzić na samoobronę i w zasadzie nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie zaczęłam wcześniej. Zanim trafiłam na Krav Maga ćwiczyłam Tai chi i Wushu. W tym pierwszym przeszkadzało mi, że część praktyczna poświęcona elementom walki to było 15 proc. treningu, a całą resztę stanowiło uczenie się na pamięć układów, żeby potem być w stanie otworzyć sekwencja po sekwencji cały długi zestaw ruchów, trochę jak na zumbie czy aerobicu:)) Podpadam, wiem.
V podstatě vždycky jsem chtěla cvičit sebeobranu a neumím říct, proč jsem nezačala dříve. Před Krav Maga jsem vyzkoušela Tai chi a Wushu. Na tom prvním mi vadilo, že praktická část spojena s bojovými prvky to bylo jen 15 procent celého tréninku, a zbytek spočíval v zapamatovávání dloooooooouhé sestavy tak, aby bylo možné ji pak předvést kus po kusu celou, trošku jak na zumbě nebo v aerobiku. Vím, koleduji siJ)
Z kolei Wushu było bardziej ciekawe, ale nie znalazłam grupy dorosłych, tylko mieszaną, nastolatków i pełnoletnich, z czego po miesiącu dorosła byłam tylko ja i trenerzy, więc ciężko było mówić o jakiejś integracji i wartości dodanej. Wytrwałam rok, zresztą teraz nie żałuję, bo kondycyjnie pomogło mi to potem nawiązać na Krav maga.
Wushu zase bylo o hodně více zajímavé, ale neexistovala skupina vyloženě pro dospělé, jen společná s puberťáky, a po měsíci jsem z dospělých zbyla jen já a trenéři, takže integrace moc neprobíhala a přidaná hodnota nebyla taky žádná. Vydržela jsem tam rok, ale nelituji, protože to byla dobrá kondiční příprava na Krav Maga.
Po pierwszych zajęciach wiedziałam, że już nic innego nie będę próbować, bo to jest to. Na zajęcia chodzą dorośli, każda technika ma praktyczne zastosowanie i nie jest to zapakowane w ciąg układów, które mamy powtarzać jak automaty do Tai chi. Wartości dodanych jest mnóstwo- świetni ludzie, genialna atmosfera, pełna życzliwość, coraz lepsza kondycja i wytrzymałość i mniejsza objętość w talii.
Po prvním tréninku Krav Maga jsem už věděla, ze nebudu muset hledat dál, protože už jsem našla. Ve skupině samí dospělí, každá technika má praktické využití, není to zabalené do dlouhé soustavy, kterou musíme opakovat jak automaty na Tai chi. Přidaná hodnota je obrovská – skvělí a přátelští lide, geniální atmosféra, zlepšující se kondice a výdrž, a menší obvod v pase.
 Ten weekend razem z grupą 40 Kraverów spędziłam w Jesenikach. Zliczając, mieliśmy jakieś 12 godzin treningu, przerywanego posiłkami i odpoczynkiem i integracją grupową.
Zaczęliśmy wieczorem w piątek, po ciemku, za hotelem. Dostaliśmy gaz pieprzowy i uczyliśmy się, jak z niego korzystać. Wyobraźcie sobie, że wracacie późnym wieczorem z gór i widzicie 20 ruszających się światełek, z których każde krzyczy "stój". Coś jak bal robaczków świętojańskich, zaatakowanych przez Obcych. Było przy tym mnóstwo zabawy i śmiechu, gaz był  oczywiście ćwiczeniowy, a nie prawdziwy (choć są też szkolenia, na którym używa się prawdziwego), a po treningu poszliśmy się integrować i zeszło nam do dnia następnego.
Poslední víkend jsem strávila v Jeseníkách spolu ze skupinou 40 Kraverů. Jak to tak počítám, bylo cca 12 hod. tréninku, s pauzami na jídlo, odpočinek a skupinovou integraci. Začali jsme v pátek večer, ve tmě, za hotelem. Dostali jsme pepřový sprej a učili jsme se, jak s ním zacházet. Představte si, že se vracíte pozdě večer z hor a vidíte 20 hýbajících se světel, kdy každé křičí „stůj“. Něco jako ples světlušek, na které utočí Aliens. Bylo hodně smíchu a srandy, sprej byl samozřejmě cvičný, ne pravý (i když jsou školení, na kterých se ten pravý používá), a po tréninku jsme se šli integrovat, a tak jsme se integrovali až do dalšího dne.
Na rozgrzewkę o 7.30 stawili się prawie wszyscy, a my z koleżanką jeszcze zdążyłyśmy wypić kawę na balkonie, owinięte w kołdry, bo jednak o 7.00 w Jesenikach ciepło nie jest. W planach był bieg pod górę i rozciąganie, trochę odczuliśmy braki kondycyjne po tej integracji, ale dało się przeżyć. Po śniadaniu przez 3 godziny uczyliśmy się, jak unieszkodliwić agresora, jak go potem spętać i przekazać w ręce policji, lub przywiązać do płotu, w zależności od czasu i możliwości. Miałyśmy okazję przetestować jak to wyjdzie z osobą mniejszą, a jak z wielkim i silnym mężczyzną, kiedy zastosować konkretną technikę, a kiedy zostaje nam tylko atak  z tyłu i podłamywanie kolan, gdy w starciu bezpośrednim mamy niewielkie szanse. Na każdą sytuację jest rozwiązanie.  
A mimo to na rozcvičku v 7.30 se dostavili skoro všichni, a to jsme si ještě s kamarádkou daly kafé na balkonu, zakutané do dek, protože v 7.00 v Jeseníkách teplo není. V plánech byl běh do kopce a stretching, trochu jsme cítili kondiční nedostatky, ale zvládli jsme to. Po snídani jsme se 3 hodiny učili, jak zneškodnit agresora, jak mu nasadit pouta a pak předat policii, nebo uvázat u zábradlí, podle času a možností. Měli jsme s holkama taky možnost si vyzkoušet, jak to jde s menším útočníkem, a jak s velikým a silným mužem, kdy použít konkrétní techniku, a kdy už nám zbývá jen útok zezadu a zalomeni kolen, kdy v bezprostředním střetu máme malé šance. Na každý problém najde se řešeni.

Po przedpołudniowym tarzaniu się po ziemi nastąpiło popołudniowe tarzanie, połączone z obroną trzeciej osoby, włącznie ze znoszeniem tej osoby z pola walki, gdzie ze sparing-partnerką zgodnie doszłyśmy do wniosku, że mężczyźni muszą się zatroszczyć sami o siebie, a my wyniesiemy najwyżej dzieci. Ćwiczenia przypominały dla odmiany okres godowy żab, choć myślę, że mieliśmy więcej radości niż one. Agresora z nożem zatrzymywaliśmy z każdej możliwej strony i w każdej dającej się przewidzieć sytuacji, po czym pokonanego puszczaliśmy wolno, za to bez noża.
Po dopoledním válení se po zemi nastalo odpolední válení se po zemi spojené s obranou třetí osoby, včetně odnášení té osoby z bojiště, a tady jsme se s mojí sparingpartnerkou shodly, že muži se budou muset postarat o sebe sami, my vezmeme jen děti. Ta cvičení vypadala jak páření žab, jen si myslím, že my jsme si toho užívali vícJ). Agresora s nožem jsme zastavovali z každé možné strany a v každé situaci, a pak poraženého jsme pustili, a nůž si nechali pro sebe
A w niedzielę był boks i sparingi, prawie każdy z każdym, przebijanie się przez dziki i spocony tłum w autobusie lub na koncercie i perełka na zakończenie- jak się czuje człowiek z mokrym ręcznikiem na głowie, który z coraz mniejszym samozaparciem walczy i do tego jest polewany wodą, czyli waterboarding.
Wszyscy przeżyliśmy i nikt niczego sobie lub partnerowi nie złamał. Wszyscy mamy nowe siniaki i nowe umiejetności. I wszyscy czekamy na kolejny wyjazd.
V neděli byl box a sparingi skoro každého s každým, zkouška jak projít skrz dav v autobuse nebo na koncertě, a na konec zbyla třešnička na dortu. Jak se cítí člověk s mokrým ručníkem na hlavě, kterému dochází síly, a ještě na něj někdo leje vodu – takže waterboarding. Přežili jsme všichni, nikdo ani sobě ani partnerovi nic nezlomil. Všichni máme nové modřiny a nové zkušenosti. A všichni se těšíme na další výjezd.


 

Popularne posty z tego bloga

Jeden dzień w oparach absurdu

Zacznijmy od absurdu polskiego, bo ten zapewne większość czytelników zna dokładnie i nie ma sensu się bardziej o polskich absurdach rozpisywać. Oto Leszek Czarnecki - właściciel dwóch banków w nienajlepszej sytuacji finansowej - oskarża Komisję Nadzoru Finansowego i Narodowy Bank Polski o próbę wyłudzenia łapówki w wysokości 40 milionów złotych. Dowody są - jakże by inaczej w Polsce - na taśmach.

Absurd pierwszy w tej sytuacji - podobnie jak w wypadku afery Rywina również tutaj z ujawnieniem nagrań czekano ponad 6 miesięcy. Absurd drugi - w instytucjach państwowcych zajmujących się finansami stosuje się urządzenia antypodsłuchowe, z czym szef KNF się nie kryje i naciska na wizyty petentów bez prawników.

To już nie jest nawet słynny "ch..., dupa i kamieni kupa" ani inne państwo teoretyczne. To zwykły bantustan. Dla części Polaków informacje te mogą być smutne, spieszymy więc z czeskim pocieszeniem.

Tego samego dnia w Czechach także wybuchła bomba informacyjna. Nasi uważni czy…

Faceci są z Marsa, Kobiety z Wenus a kto wymyśla te reklamy?

Z reklamami jest podobnie jak z filmami. Jedne są świetne, jak na przykład "Sklep przy głównej ulicy", a inne złe, jak "Czeski film". Niektóre są strasznie nudne, niektóre kontrowersyjne, część opiera się na stereotypach. Czasem przekraczają granicę dobrego smaku, czasem nie wiedzą, gdzie się zatrzymać. Mało jest takich, które zapamiętujemy. Z punktu widzenia marketingu oczywiście najlepiej jest, jeśli reklama zostanie zapamiętana, a reklamy oparte na stereotypie zapamiętywane są często. Ja na przykład bardzo dobrze pamiętam reklamę T-mobile, wykorzystującą stereotyp Polaka- złodzieja, po której pani ambasador Polski w Czechach pisała protest. I nie pamiętam jej dlatego, że poczułam się urażona jako Polka, ale dlatego, że wywołała u mnie poczucie niesmaku. Na podobnej zasadzie jak reklama opierająca się na stereotypie, ze w wietnamskich restauracjach w Czechach podają na obiad psy: "Bobika".  Jeśli prześledzicie komentarze odbiorców, to uważają tę reklam…

"Elektronicky mordulec" czyli polsko-czeskie bzdury tłumaczeniowe.

Jakiś czas temu Leo Express reklamę połączeń do Polski oparł na tych dwóch frazach:  

Maszyna szałęna (PL) Rychlík
Povałecz pęronówy (PL) Výpravčí

Dobrze, że dodał w nawiasie język, bo Polacy by nie wpadli na to, że pociąg pospieszny to po polsku maszyna szałęna a dyżurny ruchu to powałecz pęronówy.
A nazywało się to: Užitečné fráze, czyli mniej więcej przydatne frazy.

Weszłam w dialog mailowy   z PR-owcem z LeoExpressu i próbowałam go przekonać, że nie musi tworzyć nowych słówek, bo to, co jest, już nam dostarcza dużej radości, a jego kampania ma mniej więcej tyle wspólnego z prawdą, co stwierdzenie, że po czesku tytuł filmu "Terminator" to "Elektornický mordulec" a wiewórka to rzeczywiście dřevní kocour" a nie veverka, która wygląda tak:


Po co wymyślać nowe znaczenia, jak można czerpać z tego, co jest naprawdę: akademik -kolej
biustonosz –podprsenka karaluch-šváb
karabin -puška
piwnica –sklep stacja benzynowa -benzínová pumpa
stopa –chodidlo
świeży-čerstvý potápěč -nurek  t…

Ciemne miejsce

O akcji #MeToo i czeskich kontekstach mieliśmy już okazję wspomnieć przy okazji wpisu Trochę niewinnego gwałcenia w raju. Teraz wypada nam ze smutkiem konstatować, że raj stał się jeszcze mniej rajskim miejscem (nawet bez specjalnego rozczarowania z naszej strony, bo jak mawiał szarmancki wampir Regis, każdy sen, zbyt długo śniony, zmienia się w koszmar). Temat gwałtów - o ile to w ogóle możliwe - stał się jeszcze bardziej niesmaczny w czeskim kontekście.

W niektórych częściach świata sprawy mają się ponoć ku lepszemu - tak przynajmniej twierdzi liberalny The Economist. W niedawnym artykule ukazującym się równo rok po wybuchu afery Harveya Weinsteina angielski tygodnik wyraził nadzieję, że ruch #MeeTo może okazać się najpotężniejszą siłą kształtującą równość w stosunkach między kobietami i mężczyznami od czasu sufrażystek. Nam wypada się przyznać, że im więcej wiary w całą akcję ma cywilizowany świat, tym mniej jej pozostaje w takich miejscach jak Europa wschodnia. Z tym światem też b…

Co ci Rzymianie dla nas zrobili?

Kiedy zaczynaliśmy pisać tego bloga było dla nas jasne, że pomiędzy Polską a Czechami zachodzą różnice, o których warto wspominać. Teraz niestety różnic widać coraz mniej, zaś podobieństw coraz więcej. Ta optyka uderza zresztą nie tylko nas. Kilka dni temu niemiecka noblistka rumuńskiego pochodzenia zauważyła na marginesie kryzysu migracyjnego, że po Europie wschodniej rozlał się "podły egoizm praktykowany przez skorumpowane kliki sprawujące władzę". Ciekawe jest przy tym, że kryzys migracyjny będący efektem wojny w Syrii się skończył, zaś podły egoizm zostanie z nami na długo.

I trudno się temu dziwić. Podły egoizm - oto nasze poselstwo dla przyszłych pokoleń. "Powiew dyktatury rozprzestrzenia się, a PiS zaczyna przypominać swego sowieckiego wroga i dobrze się z tym czuje" - to o Polsce. A o Czechach? Proszę bardzo: "W Czechach rządzi były szpicel służby bezpieczeństwa wspierany przez aktualną partię komunistyczną". Najwyraźniej Czechy i Polska jadą na t…